Wystarczyła jedna „drobna przysługa”.W prywatnej klinice rehabilitacyjnej recepcjonistka poprosiła

Wystarczyła jedna „drobna przysługa”.W prywatnej klinice rehabilitacyjnej recepcjonistka poprosiła


Wystarczyła jedna „drobna przysługa”.

W prywatnej klinice rehabilitacyjnej recepcjonistka poprosiła nowego fizjoterapeutę, żeby na chwilę zajął się dzieckiem czekającym na mamę. Nic wielkiego — kilka minut w sali ćwiczeń, kolorowanki, spokój. W końcu wszyscy chcieli tylko pomóc.

Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy dziecko opowiedziało w domu, że „pan został ze mną sam i kazał mi robić ćwiczenia”. Nagle zwykła sytuacja przestała być zwykła.

Klinika nie miała wdrożonych standardów ochrony małoletnich. Nie było jasnych zasad, kto może zostać sam z dzieckiem, jak dokumentować takie sytuacje, jak reagować na skargi i jak przygotować personel do kontaktu z małoletnimi. Nikt nie miał złych intencji. Ale właśnie tak rodzą się najpoważniejsze kryzysy — nie z celowego działania, tylko z braku zasad.

W sektorze prywatnym to szczególnie niebezpieczne. Jedna taka sytuacja może uruchomić skargę rodzica, napięcie w zespole, utratę zaufania klientów i chaos organizacyjny. A tego nie da się naprawić jednym oświadczeniem.

Co mogło pomóc?

— ustalenie prostych zasad kontaktu personelu z dziećmi,
— wdrożenie standardów ochrony małoletnich,
— przeszkolenie całego zespołu, nie tylko specjalistów,
— wyznaczenie sposobu zgłaszania i wyjaśniania incydentów,
— ograniczenie sytuacji, w których pracownik zostaje z dzieckiem sam.

To nie jest temat „dla szkół”. To temat dla każdej prywatnej organizacji, która obsługuje dzieci — choćby sporadycznie.

Jeśli chcesz lepiej przygotować swoją organizację, zapraszamy na spotkania sprawozdawcze Grupy Format. Możesz też skontaktować się z nami przez stronę internetową — link znajduje się w komentarzu.