Wystarczyło jedno kliknięcie.W urzędzie wszystko wyglądało zwyczajnie: referat finansowy dostał e-

Wystarczyło jedno kliknięcie.W urzędzie wszystko wyglądało zwyczajnie: referat finansowy dostał e-


Wystarczyło jedno kliknięcie.

W urzędzie wszystko wyglądało zwyczajnie: referat finansowy dostał e-mail z prośbą o „pilne potwierdzenie” danych do faktury i sprawdzenie załącznika. Nadawca? Znana firma współpracująca z jednostką. Temat? Z pozoru rutynowy.

Pracownik otworzył plik, bo chciał zamknąć temat przed końcem dnia. Nic się nie zawiesiło. Żaden alarm się nie pojawił. Przez kilka godzin wszyscy byli przekonani, że to był zwykły dokument.

Problem zaczął się później.

Okazało się, że załącznik nie wykradł haseł i nie „położył” systemu. Zrobił coś znacznie mniej widowiskowego: przejął skrzynkę pocztową i pozwolił podglądać korespondencję. A w niej były projekty umów, dane pracowników, ustalenia z kontrahentami, informacje o planowanych płatnościach i robocze dokumenty księgowe związane z wdrożeniem KSeF.

I nagle jeden incydent przestał być tylko problemem IT.

To już było jednocześnie ryzyko dla RODO, cyberbezpieczeństwa i ciągłości pracy jednostki. Bo jeśli ktoś obserwuje korespondencję, może nie tylko poznać dane, ale też zmienić numer rachunku, przechwycić fakturę albo wysłać „wiarygodną” wiadomość dalej.

Co pomaga uniknąć takiego scenariusza?

– weryfikacja nietypowych wiadomości innym kanałem,
– obowiązkowe MFA dla poczty,
– ograniczenie dostępu do dokumentów tylko do osób, które naprawdę ich potrzebują,
– regularne ćwiczenia z rozpoznawania phishingu,
– procedura szybkiego zgłaszania incydentów bez obawy, że ktoś „narobi sobie problemów”.

W JST najgroźniejsze incydenty często nie zaczynają się od spektakularnego ataku, tylko od zwykłej, spokojnej wiadomości.

Jeśli chcesz porozmawiać o takich ryzykach w praktyce, zapraszamy na spotkania sprawozdawcze Grupy Format. Zachęcamy też do kontaktu przez naszą stronę internetową — link znajduje się w komentarzu.